– Artystycznie moje drogi krzyżują się z Ukrainą od jakiegoś czasu. Ale myślę, że twórcy zawsze się jakoś dogadają. Ten festiwal to wyjście do mieszkańców miasta, zwykłych ludzi, którzy może z tym porozumieniem mają więcej problemów – opowiada Tomasz Sikora, prezes fundacji Hermetyczny Garaż, która była głównym organizatorem festiwalu.

– Żyjemy obok siebie, jesteśmy sąsiadami, mamy różne, jak i podobne zwyczaje, cechy, nawet poglądy. Takie inicjatywy pokazują, że zdecydowanie podobieństw jest więcej i warto rozwijać wspólne przedsięwzięcia – mówił Artem Zozulia, prezes Fundacji Ukraina. 

Fundacja często organizuje akcje artystyczne, kursy i spotkania, w których uczestniczą zarówno Ukraińcy, jak i Polacy. Zozulia: – Najtrudniej jest ludzi zachęcić do uczestnictwa, ale kiedy już się zdecydują, to lody przełamują się zwykle bardzo szybko, powstają znajomości, przyjaźnie. Nawet mamy „na liście” dwa małżeństwa, które podczas naszych kursów się poznały.

W piątek na podwórku neonów przy ulicy Ruskiej inaugurację miał cykl projektów kulturalnych Ruska Lab. W Recepcji odbyła się prezentacja programu stypendialnego „Gaude Polonia” i dyskusja z udziałem Bogumiły Berdychowskiej z Narodowego Centrum Kultury. W Galerii Chwilowej otwarto wystawę prac ukraińskich artystów przebywających we Wrocławiu, był też koncert „unSILENT Wro” będący fuzją muzyki i mappingu na architekturze. W sobotę organizatorzy zaprosili wszystkich na piknik na Wyspę Słodową. Stanęły tam strefy kultury, warsztatów i relaksu, stanowiska instytucji i organizacji pozarządowych działających na rzecz dzieci, integracji społecznej, imigrantów, kultury i sztuki. Były punkty informacyjne oraz językowe, a także miejsce na gry i zabawy. Zwieńczeniem pikniku były koncerty zespołu Pensiya i świętującej dziesięciolecie polsko-ukraińskiej formacji Dagadana.

– Robimy to, bo widzimy, że jeszcze nie jest za późno na takie akcje. Nie chcemy, aby pewne nastroje zaczęły dominować wśród ludzi, aby polityka czy zaszłości historyczne popsuły relacje między nami. Naprawdę jest nam blisko do siebie. – mówi Sikora.